niedziela, 12 lipca"Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!" Mk 15, 16b
Shadow

Dom na Skale

Kiedy Jezus przyszedł do mnie w Niedzielę Bożego Miłosierdzia, dał mi silną wiarę w to, że nas sobie wybrał i powołał do małżeństwa. Obydwoje z Weroniką byliśmy poranieni i niezdolni do zaufania sobie, do oddania się w miłości Bogu i człowiekowi.

Spotkaliśmy się przy okazji harcerskiej akcji “budowania mostów” – festiwalu z udziałem łódzkich organizacji pozarządowych działających m.in. na rzecz ludzi potrzebujących pomocy. Harcerze budowali relacje między drużynami – a fundacjami (tzw. mosty). Na rzecz tych fundacji drużyna miała po festiwalu pełnić służbę wspierającą jej działania i włączyć się w pomoc beneficjentom. Zuchy budowały swój “most” z organizacją pro-zwierzęcą. Weronika działa w tej organizacji. Poznaliśmy się gdy pojechałem na spotkanie z zarządem. Myśli jakie nam towarzyszyły były piękne i nasze spotkanie pełne nadziei. Mogłem odwieźć Weronikę do jej babci i w jednym uśmiechu zobaczyłem osobę bardzo mi bliską i jakby znajomą.

Spędzaliśmy razem czas pełen radości, odpoczynku i nadziei, że już będziemy razem. Kiedy pojawił się grzech nieczystości, coraz częściej pojawiały się trudności. Po pewnym czasie zamieszkaliśmy razem. Nieporozumienia i dawne skłonności, grzech, zabijały w nas tę radość spotkania. Jezus dał mi jednak w Niedzielę Bożego Miłosierdzia silną wiarę, o którą Go prosiłem. Wiara ta nie pozwalała mi zwątpić w to, że Bóg nas sobie wybrał na małżonków. Wypowiedziałem słowa “kocham Cię” tak jak pragnąłem tzn. wręczając pierścionek zaręczynowy. Weronika powiedziała, że jej trudno tak szybko odpowiedzieć, lecz podczas pobytu w Katedrze Fromborskiej, na naszej wycieczce, Bóg interweniował. Byliśmy sami w kościele gdy usłyszałem w sercu, że mam już wyjść i poczekać na zewnątrz. Wyszedłem i modliłem się pod krzyżem o nasze małżeństwo. Weronika wyszła po pewnym czasie uśmiechnięta i wróciliśmy do Łodzi. W poniedziałek spostrzegłem, że włożyła na palec pierścionek zaręczynowy. Gdy Weronika była sama w kościele pierścionek który trzymała w dłoni rozbłysnął, a w sercu Weroniki pojawiła się wiara. Śmialiśmy się i cieszyliśmy i trwożyliśmy na to, co dalej.

Zrozumieliśmy, że walka o nasze wspólne szczęście to bieg po Sakrament Małżeństwa, że nie zbudujemy niczego bez Jezusa. Przyszedł też wtedy bardzo szybko moment zrozumienia, że jeśli budować, to na Skale, a więc bez grzechu. Jezus dał nam zrozumienie, że potrzebujemy Spowiedzi i życia w czystości. Potrzebne było jeszcze abyśmy nie mieszkali pod jednym dachem. Tu był problem bo Weronika nie mogła wrócić do domu mamy, ani babci. Lecz Jezus wszystko zaplanował i nam pokazywał. Św. P. Ks Prałat Tadeusz Graniczka Proboszcz Archikatedry Fromborskiej zgodził się, po naszym opowiadaniu o zaręczynach i Bożej interwencji w nasze życie, aby ślub odbył się właśnie w Katedrze we Fromborku, 31 lipca 2010 r., we wspomnienie Św. Ignacego Loyoli. Wtedy nie znaliśmy jeszcze Świętego Ignacego.

Był czerwiec, a ja miałem dużo wyjazdów w związku z pełnieniem funkcji w kadrze zgrupowania obozów harcerskich, gdy wracałem do domu, nocowałem w samochodzie, abyśmy nie żyli pod jednym dachem. Przychodziłem na posiłek, kawę, chodziliśmy na spacer do parku, a później machałem mojej narzeczonej z samochodu na dobranoc. Bardzo pragnęliśmy dochować wierności Jezusowi, a On prowadził nas do zwycięstwa.

Na ślub jechałem z okolic Koszalina gdzie stacjonowały obozy harcerskie, a moja żona z Łodzi. Spotkaliśmy się rano 31 lipca we Fromborku i biegliśmy do Chrystusa. Dużo jeszcze spraw, szykowania, przebierania i punktualnie o godzinie 17 wbiegliśmy na dziedziniec katedralny. W tym momencie usłyszeliśmy organy. Nie było już czasu, biegliśmy przez środek kościoła. Stanęliśmy przed ołtarzem i tu wszystko się zaczęło. Zwyciężyliśmy w Nim i tylko dzięki Niemu. Bóg stworzył małżeństwo silne Nim Samym i pobłogosławił naszymi ukochanymi pociechami. Julia urodziła się 7 czerwca w następnym roku. Dwa lata później Jaś, po następnych dwóch latach Gabrielek, a teraz czekamy wszyscy i błogosławimy Marię w brzuchu mamy. Za wszystko Chwała i dziękczynienie Bogu Ojcu, Jezusowi i Duchowi Świętemu i naszej Najukochańszej Prawdziwej Mamie Maryi.

Później “Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.” Mt 7, 25

Dzięki Ci Jezu.

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!
Kopiowanie treści jest wyłączone.